Krztusiec
Wydawało się, że ta choroba jest już opanowana. Po wprowadzeniu po wojnie obowiązkowych szczepień liczba przypadków systematycznie malała. Trwało to jednak tylko do połowy lat 90-tych dwudziestego wieku. Po tym okresie odnotowano niewielki, ale stały wzrost zachorowań. Nie wiadomo, co jest przyczyną: wygasanie odpowiedzi po szczepieniach czy mutacje pałeczki krztuśca. Jedno jest jednak pewne: na krztusiec trzeba uważać. Powikłania (duszenie się, zapalenia płuc, drgawki, encefalopatia, krwotok śródmózgowy) mogą u noworodków i niemowląt doprowadzić nawet do zgonu.
Głównym, charakterystycznym objawem jest zanoszenie się kaszlem, czyli odgłos przypominający pianie koguta, pojawiający się, gdy dziecko wdycha powietrze. Następuje po serii krótkich, męczących, napadowych kaszlnięć, powtarzających się wielokrotnie w ciągu doby. Wcześniej (przed pojawieniem się napadów kaszlu) choroba przypomina zwykle przeziębienie z katarem, kichaniem i łagodną gorączką. Kaszel może być ostry (do 3 tygodni) lub przewlekły. Osoby szczepione przechodzą chorobę łagodniej, przez co jest ona trudniejsza do rozpoznania. Każdego chorego (dziecko i dorosłego) z napadowym kaszlem, a już szczególnie pacjentów „piejących”, należy skierować do lekarza, który potwierdzi rozpoznanie. W leczeniu krztuśca podaje się antybiotyki. W zapobieganiu bardzo ważne są szczepienia. Obecnie rozważa się stosowanie rutynowych szczepień przypominających dla młodzieży i dorosłych, żeby nie przenosili – kichając i kaszląc – choroby na niemowlęta, które nie zdążyły się jeszcze uodpornić.